O autorze
Drużyna blogerów to dwie kobiety i dwóch mężczyzn, których łączy zamiłowanie do nowoczesnych form komunikacji w Internecie oraz odwaga do podejmowania wyzwań. W jej skład wchodzą:

Maja Sieńkowska – dziewczyna wiecznie zaczytana, co udowadnia na swoim blogu, gdzie pisze o literaturze. Teraz tradycyjne książki postanowiła odstawić na półkę i skorzystać z oferty audiobooków, które umilą jej treningi.

Dorota Nowacka i Jakub Prószyński – to para, nie tylko w realu, ale i w wirtualu. Poznali się dzięki blogom, teraz jeden prowadzą razem, o PR-rze, social media i marketingu. I postanowili sprawdzić, czy w sporcie też sprawdzą się jako para.

Paweł Lipiec – w zakładce „o mnie” na swoim blogu pisze, że lubi konkret, który rozumie jako coś namacalnego. Ciekawe, czy właśnie dlatego zdecydował się podjąć nasze bardzo konkretne zadanie i wziąć udział w programie biegowym?

Iwona Stepajtis - Zakręcona na punkcie zwierząt, dlatego też prowadzi bloga o swoim psie i jego przygodach. Ma wiele zainteresowań, do których ostatnio z uśmiechem dopisała bieganie.

Maja Sieńkowska: Mój pierwszy półmaraton

Za niewiele ponad tydzień startuję w moim pierwszym półmaratonie – 10 PZU Półmaratonie Warszawskim. Taki jest plan. Pierwszy raz przebiegnę 21 km.

Do tej pory na treningach mój najdłuższy bieg miał długość 19 km. Potem okazało się, że moja technika biegania przynosi dużo szkody ciału, chyba, że to ciało przyniosło dużo szkody technice. Jakby nie było, dwa razy w tygodniu odwiedzałam fizjoterapeutkę, by leczyła, sprawiając ból. Przez to miałam też biegową przerwę, która zasiała w moim sercu lekką panikę. Myślałam o tym, że tracę czas, że przez tę przerwę nie przebiegnę półmaratonu.


Po dwóch tygodniach też nie było łatwo, bo po 10 km zaczęły się wkradać różne bóle: a to biodro, a to stopa, a to znowu łydki i tak w kółko. Miałam już dość samej siebie, tego, że trudność sprawia mi przebiegnięcie dystansu, który wcześniej był łatwy. Miałam dość użalania się i mówienia o tym, co mnie boli. Czułam się jak rozsypująca się staruszka. Naprawdę zaczęłam wątpić, czy przebiegnę półmaraton, czy dobiegnę w jednym kawałku.

Gdy decydowałam się na udział w programie, wiedziałam, że będzie ciężko. Jednak myślałam, że to „ciężko” oznacza ćwiczenie silnej woli, regularne treningi, bieganie bez względu na pogodę, przełamywanie słabości. Myślałam, że jeśli będę robić wszystko zgodnie z planem, to wystarczy, by biegać, robić postępy i przebiec półmaraton, a potem maraton. Jak się okazało (nie pierwszy raz w życiu) wyobrażenia sobie, a rzeczywistość sobie. Nikt nie powiedział mi – albo może to wyparłam – że będzie bolało, że same chęci nie wystarczą, że może się okazać, że trudności będzie więcej niż przyjemności. Po tym bolesnym doświadczeniu dystans maratonu wywołuje we mnie coraz większy strach i mam coraz większe wątpliwości, czy fizycznie dam radę go przebiec.


Myślę, że na 10. PZU Półmaratonie Warszawskim ostatnie kilometry przebiegnę na emocjach, poniesie mnie tłum i atmosfera, ale prawdopodobnie przebiegnę. Co będzie dalej? Boję się myśleć. Przeraża mnie dystans, to, że trzeba będzie intensywnie trenować w dużym upale. Przede mną jedna wielka niewiadoma.
Trwa ładowanie komentarzy...