O autorze
Drużyna blogerów to dwie kobiety i dwóch mężczyzn, których łączy zamiłowanie do nowoczesnych form komunikacji w Internecie oraz odwaga do podejmowania wyzwań. W jej skład wchodzą:

Maja Sieńkowska – dziewczyna wiecznie zaczytana, co udowadnia na swoim blogu, gdzie pisze o literaturze. Teraz tradycyjne książki postanowiła odstawić na półkę i skorzystać z oferty audiobooków, które umilą jej treningi.

Dorota Nowacka i Jakub Prószyński – to para, nie tylko w realu, ale i w wirtualu. Poznali się dzięki blogom, teraz jeden prowadzą razem, o PR-rze, social media i marketingu. I postanowili sprawdzić, czy w sporcie też sprawdzą się jako para.

Paweł Lipiec – w zakładce „o mnie” na swoim blogu pisze, że lubi konkret, który rozumie jako coś namacalnego. Ciekawe, czy właśnie dlatego zdecydował się podjąć nasze bardzo konkretne zadanie i wziąć udział w programie biegowym?

Iwona Stepajtis - Zakręcona na punkcie zwierząt, dlatego też prowadzi bloga o swoim psie i jego przygodach. Ma wiele zainteresowań, do których ostatnio z uśmiechem dopisała bieganie.

Paweł Lipiec: Dlaczego porwałem się z motyką na maraton?

Paweł Lipiec
Paweł Lipiec fot: Teodor Klepczyński
Tak. Stało się! Zadeklarowałem się, że przebiegnę maraton (nigdy nie byłem zbyt rozsądny). Okazja była nie lada, ponieważ PZU obiecało, że przygotuje nas - blogerów - ludzi kompletnie nie biegających do pokonania maratonu. W półtora roku!

Znajomi pytają mnie, czy oszalałem i co mnie pchnęło do zamienienia konsoli na wysiłek fizyczny, zmęczenie, pot i łzy zmęczenia. Jak mówi stare polskie przysłowie syty głodnego nie zrozumie. Jeśli ktoś nigdy nie zhańbił się wysiłkiem fizycznym, nigdy nie trenował żadnych sportów, nie czuł tego błogiego stanu kompletnego wyczerpania, to… nie zrozumie.

Swego czasu trenowałem bardzo intensywnie - 5-6 razy w tygodniu. W niedzielę spotykaliśmy się poza salą treningową i „bawiliśmy się” w parkach. Zimą również. Dlatego właśnie, że jeszcze pamiętam, jaką przyjemność można mieć z totalnego zmęczenia organizmu; dlatego, że pamiętam, jaką satysfakcję dawało obserwowanie postępów; dlatego, że to zdrowo i przyjemnie trochę się poruszać. Właśnie dlatego zdecydowałem się na udział w ponad rocznym programie przygotowawczym do maratonu.


Pamiętam, kiedy mając lat kilkanaście (może koło 20) nie mogłem pojąć, jak można nie znaleźć czasu na minimum 3-4 treningi w tygodniu. Z czasem okazało się, że bywa, że nie można. Dla mnie to był krótki okres i gdyby nie późniejsze liczne wymówki mógłbym wrócić do treningów dość szybko. Niestety „zasiedziałem się” i teraz przyszedł czas, aby to naprawić!

Czy będzie łatwo? Trener obiecał, że na początku może nam się wydawać, że jest prosto… ale nie będzie. Liczę się z tym. Więcej, ja liczę na to, że dostaniemy taki wycisk, że zapamiętamy to do końca życia.

Kończę ten tekst po drugim treningu. Jestem ledwo żywy, a moja kondycja… (nazywanie tego kondycją jest sporym nadużyciem, ale chcę to zmienić). Mimo to, czuję się jak młody Bóg! Chociaż płuca zostawiłem na treningu, jest super! Wiem, to tylko endorfiny. To uczucie za chwilę minie. Ale jeśli mam wybierać między potem i zagryzaniem warg a siedzeniem przed telewizorem, to dla mnie wybór jest prosty.

Dziś dystans półmaratonu, tych 21 kilometrów, wydaje mi się ogromnym wyczynem, ale zaczynam wierzyć w to, że przy takim wsparciu, jakie dostaliśmy w postaci sztabu trenerskiego, jesteśmy w stanie to przebiec. Pełny maraton to nadal temat kompletnie abstrakcyjny i nierealny - przynajmniej dla mnie. A jednak wierzę, że małymi krokami dojdziemy o celu. Przebiegniemy ten maraton!

Będziemy potrzebować Waszego wsparcia, więc trzymajcie za nas kciuki!
Trwa ładowanie komentarzy...